kursor

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział XXXVIII

Kiedy obudziłam się rano Mike ubierał się już. Rodzice mieszkali z nami od miesiąca. Właśnie wybierał koszulkę, kiedy zobaczył, że się obudziłam.

-Hej. Jak ci się spało?

-Dobrze. A tobie?

-Też nieźle. 

Nagle poczułam dziwne uczucie w brzuchu.

-Michael, chodź tu szybko.

-Co się stało?! Wszystko dobrze?! Źle się czujesz?!

Kiedy uklęknął przy mnie złapałam jego dłoń i położyłam sobie na brzuchu. 

-Czujesz?

-To one?

Kiwnęłam głową. Mike uśmiechnął się od ucha do ucha, złapał moją głowę w dłonie i gwałtownie pocałował. 

-Jak je nazwiemy?

-Myślałem o Lucas i Will.

-A jeżeli to będą dziewczynki?

-To Kate i Diana. Podobają ci się?

-Bardzo.

Nagle do pokoju wparowała moja mama.

-Jessie, śnia... Co się dzieje?! Wszystko dobrze?!

Jakbym słyszała Mika.

-Tak mamo, wszystko dobrze. Dzieci zaczęły kopać.

Podeszła do mnie i położyła dłoń na brzuchu.

-Jakoś nie czuję.

-Pewnie się boją- odchrząknął Michael.

-Mówiłeś coś?- zapytała mama niczego nieświadoma. 

-Nie, nic.

W końcu zeszliśmy na śniadanie. 

-Connor zrobił ci osobiście śniadanie Jessie.

-Odchudzam się- ostrzegłam szybko.

-Nie bądź już taka. To ciemne pieczywo. 

Kiedy usiadłam popatrzyłam na tę kanapkę.

-Dobra, przyznaj się. Co tu dodałeś?

-Trutkę na szczury.

-Śmieszne jak cholera. 

-Jessie!- skarciła mnie mama.

-Ja nie wierzę, że zrobił to z dobrego serca. On na pewno czegoś tu dodał.

-Może najpierw spróbujesz?- zaproponowała.

Wzięłam ostrożny kęs i czekałam co się stanie. O dziwo nie stało się nic. 

-Widzisz?- powiedziała.

-No dobra, dobra. Dziękuję ci za tę pyszną kanapkę. Szczęśliwy?

-Nawet nie wiesz jak.

Nagle znów poczułam to uczucie w brzuchu.

-Michael, znów- powiedziałam uśmiechając się.

Położył na nim dłoń i cierpliwie czekał, aż znów poczuje kopnięcie. 

-Chyba rodzi nam się tu piłkarz. 

-Albo tancerz- dodał Mike.

-Albo tancerz- potwierdziłam. 

I ten miesiąc minął bez żadnych problemów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz