-Hej. Jak ci się spało?
-Dobrze. A tobie?
-Też nieźle.
Nagle poczułam dziwne uczucie w brzuchu.
-Michael, chodź tu szybko.
-Co się stało?! Wszystko dobrze?! Źle się czujesz?!
Kiedy uklęknął przy mnie złapałam jego dłoń i położyłam sobie na brzuchu.
-Czujesz?
-To one?
Kiwnęłam głową. Mike uśmiechnął się od ucha do ucha, złapał moją głowę w dłonie i gwałtownie pocałował.
-Jak je nazwiemy?
-Myślałem o Lucas i Will.
-A jeżeli to będą dziewczynki?
-To Kate i Diana. Podobają ci się?
-Bardzo.
Nagle do pokoju wparowała moja mama.
-Jessie, śnia... Co się dzieje?! Wszystko dobrze?!
Jakbym słyszała Mika.
-Tak mamo, wszystko dobrze. Dzieci zaczęły kopać.
Podeszła do mnie i położyła dłoń na brzuchu.
-Jakoś nie czuję.
-Pewnie się boją- odchrząknął Michael.
-Mówiłeś coś?- zapytała mama niczego nieświadoma.
-Nie, nic.
W końcu zeszliśmy na śniadanie.
-Connor zrobił ci osobiście śniadanie Jessie.
-Odchudzam się- ostrzegłam szybko.
-Nie bądź już taka. To ciemne pieczywo.
Kiedy usiadłam popatrzyłam na tę kanapkę.
-Dobra, przyznaj się. Co tu dodałeś?
-Trutkę na szczury.
-Śmieszne jak cholera.
-Jessie!- skarciła mnie mama.
-Ja nie wierzę, że zrobił to z dobrego serca. On na pewno czegoś tu dodał.
-Może najpierw spróbujesz?- zaproponowała.
Wzięłam ostrożny kęs i czekałam co się stanie. O dziwo nie stało się nic.
-Widzisz?- powiedziała.
-No dobra, dobra. Dziękuję ci za tę pyszną kanapkę. Szczęśliwy?
-Nawet nie wiesz jak.
Nagle znów poczułam to uczucie w brzuchu.
-Michael, znów- powiedziałam uśmiechając się.
Położył na nim dłoń i cierpliwie czekał, aż znów poczuje kopnięcie.
-Chyba rodzi nam się tu piłkarz.
-Albo tancerz- dodał Mike.
-Albo tancerz- potwierdziłam.
I ten miesiąc minął bez żadnych problemów...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz