kursor

piątek, 14 lutego 2014

Rozdział XXXII

Nadszedł tak bardzo wyczekiwany przeze mnie dzień. Mój brzuch już trochę się zaokrąglił, co stwierdziłam z radością. Mia pomagała wbić mi się w suknię. Dobrze, że kupiłyśmy tę większą, bo inaczej nie weszła bym w nią.

-Ślicznie wyglądasz- powiedziała Mia.

-Ty również.

Nagle weszła moja mama.

-Jessie, jak ty ślicznie wyglądasz.

-Dziękuję mamo.

-Gotowa do wyjścia?- zapytała Mia.

-Daj nam minutkę, proszę- powiedziała moja mama.

Mia kiwnęła głową i wyszła

-Jestem z ciebie taka dumna- odrzekła- Nie mogę uwierzyć, że muszę cię w końcu oddać. Moją małą córeczkę.

-Zaraz to ja będę mamą, a ty babcią.

-Wiem kochanie. I bardzo się cieszę. Ojciec też. Widać było na zdjęciu serduszko dziecka?

-Nie bardzo. Po ślubie idziemy jeszcze raz.

Nagle drzwi się otworzyły.

-Jessie, już czas- powiedział tata.

Złapałam jego ramię i wyszłam. Usłyszałam organy i wielkie drzwi nagle się otworzyły. Przy ołtarzu stał najpiękniejszy mężczyzna, jakiego w życiu widziałam. Tata przekazał mnie Mikowi.

-Czy ty Jessico Morgan, bierzesz tego oto mężczyznę za męża?

-Tak, biorę.

-A czy ty Michaelu Josephie Jacksonie, bierzesz tę kobietę za żonę?

Mike dotknął lekko mojego brzucha, uśmiechnął się i nie tracąc kontaktu wzrokowego odrzekł:

-Biorę.

-W takim razie ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą.

Mike uśmiechnął się jeszcze bardziej i zapytał:

-Gotowa?

-Jak nigdy.

Przysunął się bliżej i nawet nie wiem, kiedy nasze usta złączyły się w jedność. Wszyscy zaczęli wiwatować i klaskać. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, który miał nas zawieść na przyjęcie, Mike przyciągnął mnie mocno do siebie, położył dłoń na moim brzuchu i całował, dopóki nie dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do sali balowej i zasiedliśmy przy stole, tak jak reszta gości. Nagle didżej zaczął przemawiać.

-Drodzy państwo. Ta dwójka młodych ludzi przyrzekła sobie miłość. Więc już koniec sztywniactwa i zaczynamy zabawę.

Kiedy puścili muzykę szepnęłam do Mika:

-To twój kuzyn?

-Wolę nie odpowiadać na to pytanie- zaśmiał się.

Wtem usłyszeliśmy:

-Gorzko, gorzko, gorzko!

Wzruszyliśmy oboje ramionami i mój świeżo upieczony mąż nachylił się nade mną i lekko pocałował.

-Kuzynku, co to miało być? To miało być gorzkie jak wódka, a nie jak kawa. Jeszcze raz. Gorzko, gorzko, gorzko!

-Nie odpuści, co?- zapytałam.

-Raczej nie.

Tym razem Mike zrobił to dłużej, mocniej i namiętniej. To był chyba jeden z naszych lepszych pocałunków. Kiedy się odsunął z powrotem włączyli muzykę. Wtem Mike szepnął mi do ucha:

-Uważaj na Trevora. Ma czternaście lat, ale z niego straszny podrywacz.

-Nie masz się o co martwić. Kocham tylko ciebie.

-Ja ciebie też Jessico Jackson.

Kiedy wypowiedział moje nowe nazwisko przeszedł mnie dreszcz podniecenia.

-Tylko proszę cię, nie pij za dużo- powiedziałam.

-Nie mam zamiaru. Chcę cię dzisiaj oglądać w tej sukience tak długo, jak mogę. Słodko w niej wyglądasz. Mógłbym zjeść cię na deser.

-A ty w tym garniturze. Niestety muszę ograniczać słodkie rzeczy.

-Mnie to nie dotyczy.

-Ale mnie owszem. Nawet nie wiesz jak bym chciała, ale...

-Wiem, dziecko.

-Właśnie.

Po imprezie wróciliśmy do pokoju hotelowego. Mike pomógł mi zdjąć suknie, wzięłam prysznic i poszliśmy spać. Kiedy rano się obudziliśmy zebraliśmy rzeczy i opuściliśmy hotel. Zdziwiło mnie to, że Michael ominął studio.

-Minąłeś je.

-Spokojnie, wiem co robię.

Mike zawiózł nas w góry.

-To na nasz miesiąc miodowy- odrzekł.

Kiedy wysiadłam z auta zobaczyłam wielki dom blisko strumienia. Nagle poczułam, jak Michael podnosi mnie do góry i bierze na ręce.

-Co ty robisz?- zaśmiałam się.

-Chyba pozwolisz mi przenieść moją żonę przez próg?

-A jeżeli nie pozwolę?

-Hmmm. To uznaj to za porwanie- odrzekł, muskając nosem moje ucho.

Mike przeniósł mnie przez próg, wcale się nie męcząc, po czym wygodnie posadził na fotelu.

-Poczekaj tutaj, ja tylko wniosę rzeczy.

Zajęło mu to dziesięć minut.

-To jedziemy na badania?

-Dzisiaj?- zapytałam.

-Tak. Chcę zobaczyć po raz pierwszy moje dziecko.

-No dobrze. Skoro tak chcesz.

-A poza tym muszę wiedzieć, czy z nim wszystko dobrze.

-Już dobrze, dobrze. Możemy pojechać.

Wsiedliśmy z powrotem do auta. Na szczęście mój lekarz nie był daleko.

-Witam. Proszę się położyć, a ja zrobię USG.

Podwinęłam koszulkę i doktor zaczął badanie. Złapałam Mika za rękę.

-Na pewno nie chcesz wyjść?

-Nie, już jest ok.

Po chwili ciszy lekarz powiedział:

-Gratuluję pani. To bliźniaki.

-Słucham?!- powiedział zszokowany Mike.

-Będzie pan miał bliźnięta.

-Kochanie, wszystko gra?

Zamrugał parę razy i złapał moją dłoń.

-Tak, tylko... nie spodziewałem się.

-Może już pani wracać do domu. Tylko proszę się nie przemęczać.

Wyszliśmy z gabinetu i wsiedliśmy do auta. Mike przez resztę czasu się nie odzywał. Patrzył sztywno na drogę. Jechaliśmy w kompletnej ciszy. W końcu zapytałam:

-Jesteś zły?

-Nie. Tylko... zaskoczony. Jak mogę być zły? Przeraża mnie jednak fakt, że będzie ich dwójka. Bałem się już o jedno dziecko, a teraz... nie przygotowałem się na bliźniaki.

-Wiem. Ja też nie, ale będzie dobrze.

-Postaram się być dobrym ojcem.

-Na pewno będziesz.

-Skąd wiesz?

-Matka wie wszystko.

-Przyszła matka.

-Ale jednak.

-No dobra, niech ci będzie. Pamiętaj co mówił doktor. Masz się nie przemęczać. Więc dzisiaj ja robię kolację.

-Jesteś pewien?

-Wątpisz we mnie?

-Nie kochanie, ale ja mogę to zrobić.

-Dam sobie radę- zapewnił mnie.

Kiedy przyjechaliśmy do domu Mike kazał mi położyć się na kanapie, a on w tym czasie przyrządzał jedzenie. Nie raz słyszałam hałas.

-Żyjesz tam?- zawołałam.

-Tak, nie denerwuj się. Zaraz będzie gotowe.

Po półgodzinie wstałam i poszłam sprawdzić co się tam dzieje.

-Ten piekarnik jest zepsuty. Nie chce piec.

-To nie wina piekarnika. Musisz nastawić najpierw temperaturę.

Przekręciłam gałkę od piekarnika nastawiając go na sto osiemdziesiąt stopni.

-W takim razie kolacja będzie gotowa za dwadzieścia minut- powiedział- A teraz leć się połóż.

-Michael, nie mogę tak leżeć przez całą ciążę.

-Kto tak powiedział?

-Każdy ginekolog ci tak powie.

-Droga Pani Jackson, bardzo proszę się nie przemęczać.

-Drogi Panie Jackson, pan nie jest lekarzem. A poza tym chodzenie to nie jest przemęczanie się.

-Ale...

-Żadnych ale mój drogi. Wiem co robię, a ty musisz mi zaufać.

Mike niezadowolony prychnął i założył ręce na piersi. Podeszłam do niego powoli, przejechałam lekko i wolno palcem po jego ramieniu i szepnęłam zachęcająco:

-Jeszcze tylko sześć miesięcy.

Poczułam, jak przyspiesza mu puls i oddech. Zrobiło mu się gorąco. Odwrócił się szybko, złapał mnie w pasie i z groźnym wzrokiem odrzekł:

-Mam to w nosie.

Mike wziął mnie na ręce, położył na kanapie i zaczął zdejmować bluzkę.

-Mike, nie.

-Spokojnie. Mam tylko zamiar wycałować sporą część twojego ciała.

Zaczął od moich ust poprzez policzki, ramiona, szyję i kończąc na brzuchu, gdzie robił to z ostrożną delikatnością. Potem zamieniliśmy się rolami i to ja całowałam jego usta, policzki, szyję, ramiona i muskularny tors. Potem pomógł mi usiąść i sam zaczął zapinać koszulę, a ja swoją ubierać.

-Kolacja- powiedział- Chociaż deser już był.

-Tak, ale dziecku przyda się trochę jedzenia.

-Racja.

Po kolacji weszłam do ogromnej wanny z gorącą wodą. Zamknęłam oczy i cieszyłam się ciepłem, otulającym moje ciało. Nagle usłyszałam odgłos otwieranych drzwi. Mike usiadł na ziemi obok wanny i zaczął głaskać moje ramię. Lekko mnie to łaskotało, ale to było przyjemnie uczucie.

-Jak dobrze- wymruczałam z zamkniętymi oczami.

Zaśmiał się cicho.

-Mogę się z tobą wykąpać?

Uśmiechnęłam się.

-No nie wiem. Jak mnie przekonasz?

-Mam swoje sposoby.

-No dobra, niech ci będzie.

Mike wstał i na moich oczach zdjął z siebie koszulę, spodnie i bokserki. Wszedł do naprawdę kolosalnej wanny i usiadł naprzeciw mnie. Podciągnął mnie ostrożnie na swoje kolana. Siedziałam twarzą do niego.

-Michael, tylko uważaj.

-Spokojnie. Wiem co robię. Zaufaj mi.

Mike zaczął otulać moje plecy pianą, zdejmując mi ją z piersi. Całował mnie namiętnie, uważając na mój brzuch. Jedną rękę wsunęłam w jego czarne loki, a drugą głaskałam jego pierś. On za to ściskał moje pośladki. Oddychaliśmy głęboko. Mike pogłaskał mnie po brzuchu.

-Muszę już wyjść- powiedziałam- Poczekam w łóżku.

-Zaraz będę.

Nie spuszczał mnie z oka, kiedy wycierałam się ręcznikiem. Położyłam się w dużym dwuosobowym łóżku i czekałam na Mika. Wyszedł w samych obcisłych białych bokserkach. Położył się obok mnie, objął tak, że jego ręka zwisała z mojego biodra na mój brzuch i zasnęliśmy oboje. Następny dzień szybko nadszedł...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz