Pojechaliśmy białą limuzyną do wielkiej perłowej willi z basenem i psami biegającymi wokół. Głównie były to dobermany i rottweilery.
-Nie pogryzą nas?- zapytałam Mika.
-Nie. Spokojnie.
Weszliśmy na posesję, a właściwie wpuścił nas lokaj. Podeszliśmy do drzwi, gdy nagle otworzyła nam siostra Mika.
-Michael! Jak dobrze cię widzieć.
-Ciebie również.
-Wyrosłeś.
-Janet, to jest Jessie. Jessie, to moja siostra Janet.
-Miło mi cię poznać Jessie.
-Wzajemnie.
-Przejdźmy od razu na ty. Chodź do salonu, a ty Mike pójdź pogadać z chłopakami. Są w pokoju muzycznym.
Michael cmoknął mnie w usta i poszedł. Janet zaprowadziła mnie do wielkiego salonu. Siedziało tam stado dziewczyn.
-Siadaj Jessie.
Wszystkie dziewczyny zaczęły mi się przyglądać. Janet usiadła naprzeciwko mnie.
-Wiec chodzisz z Mikiem?
-Tak, na to wygląda.
-Planujecie już ślub?
-Jeszcze się nie zastanawialiśmy nad tym.
-A wspólny dom?
-Mike podsunął mi niedawno taki pomysł, ale jeszcze nie podjęliśmy decyzji.
-A dzieci- zapytała inna dziewczyna.
-...Dzieci? Eeee... To raczej jeszcze nie teraz. Może kiedyś...
-Piękna sukienka- powiedziała Naomi.
-Dziękuję. Wybór Michaela.
-Naprawdę? Ten chłopak ma oko. I nie mówię teraz tylko o sukience.
Wtedy do salonu wszedł Mike. Usiadł przy mnie i wziął mnie na kolana. Wszystkie dziewczyny się wzruszyły i zrobiły "oooooo".
-Nie podrzyj jej sukienki!- ostrzegła go Janet.
-Spokojnie siostrzyczko. Jestem już dorosły.
-Nie mentalnie- zaśmiała się.
-Jestem młody duchem.
Objął mnie w pasie i zaczął muskać nosem moją szyję.
-Całuj, całuj, całuj!- zaczęły krzyczeć dziewczyny.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i położywszy ręce na jego szyi przycisnęłam swoje usta do jego. Tym razem całował mnie z większą pasją i uczuciem, niż zwykle. Teraz byłam stuprocentowo pewna, że mnie kocha. I że ja kocham jego...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz