Michael i ja siedzieliśmy przez ponad trzy godziny pod sceną oglądając, jak chude dziewczyny kręcą tyłkami przed naszą twarzą. Nie podobało mi się to, ale na szczęście już się skończyło.
-Podobało ci się?- zapytał mnie w drodze powrotnej.
-Nie bardzo. Skromnie ubrane dziewczyny kręcą tyłkami przed twoją twarzą.
-Jessie. Czyż byś była zazdrosna?
-Ja? Skądże znowu? Dlaczego tak myślisz?
-Zarumieniłaś się. Czyli tak. Podoba mi się twoja zazdrość.
-Ale dlaczego?
-Dlatego, że wiem, że ci na mnie zależy.
Zatrzymałam go i położyłam dłonie na jego policzkach.
-Zawsze tak było. I pamiętaj, że to się nie zmieni.
-Mam nadzieję. Mam dzisiaj iść na przyjęcie. Pójdziesz ze mną?
-Przyjęcie? Do kogo?
-Do mojej siostry Janet. Masz ochotę?
-Ależ oczywiście.
-Więc chodźmy poszukać ci sukienki.
Mike wziął mnie za rękę i poszliśmy żeby wybrać mi strój. Spodobała mu się czerwona, ale ja wolałam niebieską. Jednak ubrałam tą, o którą mnie prosił. Potem umyłam włosy, umalowałam się i poszliśmy na przyjęcie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz