kursor

środa, 12 lutego 2014

Rozdział XXX

Mike szybko uciekł ze śniadania. Powiedział, że musi coś załatwić. Nie widziałam go pół dnia. Ale dostałam od niego wiadomość, że mamy spotkać się na scenie, na kolacji. Wydało mi się to dziwne, ale nie chciałam się kłócić. Ubrałam luźną bluzę i poszłam. Moje czerwone trampki za kostkę piszczały cicho, kiedy stawiałam kroki. Kompletnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. No, ale raz kozie śmierć. Mike chodził nerwowo raz w jedną, raz w drugą. Miał na sobie garnitur. Czułam się głupio. On taki odstawiony, a ja w bluzie i trampkach. Kiedy mnie zobaczył znieruchomiał i uśmiechnął się nerwowo. Podał mi rękę. Usiedliśmy naprzeciw siebie.

-Podoba ci się?- zapytał.

-Postarałeś się. I doceniam to. Dziękuję.

Uśmiechnął się. Jedliśmy chwilę w ciszy. Po posiłku Mike nalał nam po lampce wina. 

-Jessie. Muszę cię o coś zapytać- powiedział zdenerwowany.

Podszedł do mnie klęknął na jedno kolano i wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko. Stłumiłam pisk. Otworzył je i moim oczom ukazał się malutki pierścionek z brylantem.

-Wyjdziesz za mnie?

Przez chwilę próbowałam pozbierać myśli. Z moich oczu pociekło parę łez wzruszenia.

-Tak- szepnęłam.

Rzuciłam mu się na szyję i mocno uściskałam. Okręcił mnie w kółko śmiejąc się. Kiedy mnie postawił wpił się ustami w moje. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Ustaliliśmy datę naszego ślubu. Miał się on odbyć za dwa miesiące. Uznałam, że to trochę za szybko, ale Michael się uparł. Wieczorem leżałam między jego nogami, w samej bieliźnie i opierałam się plecami o jego mocny brzuch. Oglądaliśmy razem film. Mike był w samych obcisłych bokserkach i głaskał mnie kciukiem po ramieniu. Po filmie zaczął mnie obcałowywać. Tej nocy też nie spaliśmy. Troszkę zasnęłam nad ranem. Następnego dnia zadzwoniłam do brata.

-Cześć Connor. 

-No cześć mała. Co tam u ciebie?

-Muszę ci coś powiedzieć. 

-Zamieniam się w słuch.

-Wychodzę za mąż.

-Co?! Kiedy?! Jak?! Za kogo?!

-Za dwa miesiące. 

-Tylko zrób test ciążowy, jeżeli już to robiłaś. Za kogo?- dodał.

-Chyba mi nie uwierzysz.

-Dajesz.

-Za Michaela Jacksona.

-Ej, młoda, co ty brałaś?

-Chcesz dowodów?

Podałam słuchawkę Mikowi. 

-Halo?- odezwał się Mike.

Słyszałam nerwowe, przerywane zdania wydobywające się ze słuchawki. Michael rozłączył się.

-Powiedział, że przyjedzie.

-Mówił coś jeszcze?

-Żebyś tyle nie brała.

-Bardzo śmieszne- uśmiechnęłam się.

Myślałam o tym, co powiedział mi Connor. Może ten test ciążowy to nie jest taki zły pomysł. Poszłam do apteki i kupiłam jeden. Kiedy go zrobiłam kompletnie mnie zatkało. Dwie kreski... Dwie kreski... Dwie kreski..., powtarzałam bez końca, żebym mogła to sobie uświadomić. Bałam się tylko, jak Mike na to zareaguje. Miał teraz próbę do koncertu. Akurat sprawdzali nagłośnienie, kiedy podeszłam nieśmiało.

-Hej kochanie- cmoknął mnie w usta.

-Michael, muszę ci coś powiedzieć...

-Słucham cię.

-Jestem w ciąży...

-Słucham?

-Mówię, że będziemy mieli dziecko...

-Naprawdę?

-Tak.

Przeczesał palcami włosy i wziął głęboki oddech.

-Nie wiem co mam powiedzieć. Nie spodziewałem się...

-Nie cieszysz się?...

-Kochanie, nawet tak nie myśl. Jestem najszczęśliwszym facetem na świecie. Będziemy mieli dziecko! Będziemy mieli własne dziecko!- zaczął wrzeszczeć szczęśliwy.

-Ciiiiiiii- uciszyłam go- Nie drzyj się tak.

-Chłopiec czy dziewczynka?

-Jeszcze nie wiem. Tego nie można zdiagnozować tak szybko.

-Trzeba powiedzieć innym.

-Mike, jeszcze nie teraz. To nie jest dobry moment.

-Ale powiemy im?

-Tak, ale jeszcze się wstrzymaj. Dasz radę nie wygadać?

-Możesz na mnie liczyć. I nasze dziecko też- powiedział i ukląkł, tak, aby twarz mieć blisko mojego brzucha, na którym położył dłoń.

-Michael... eeeeee... Co ty robisz?- powiedział Kenny.

Nawet nie zauważyliśmy, kiedy wszedł na scenę. Michael wstał szybko.

-Eeeeeee... Ja tylko... strzepywałem kurz z koszulki Jess- wywinął się.

-Możemy kontynuować próbę? -zapytał.

-Tak, moment.

Kiedy Kenny odszedł odetchnęłam z ulgą.

-Blisko było.

-Nawet nie wiesz jak.

-Mike, jutro postanowiłam wybrać się na badania. Pójdziesz ze mną?

-Oczywiście kochanie. Ale muszę lecieć na próbę. Będę wieczorem. Kocham cię- powiedział w pośpiechu i pobiegł.

Pomyślałam, że mogłabym odwiedzić moją przyjaciółkę, mieszkającą niedaleko. Byłyśmy kiedyś ze sobą bardzo blisko, ale potem straciłyśmy kontakt. Ubrałam płaszcz, wzięłam telefon i wyszłam. Szłam przez miasto przez jakieś dziesięć minut. Zadzwoniłam do drzwi.

-Już idę!- usłyszałam.

Drzwi otworzyła mi Mia. Brązowowłosa dziewczyna o niebieskich oczach.

-Jessie? To ty?

-We własnej osobie.

-Wejdź.

Usiadłyśmy na kanapie. Po kilkunastu minutach opowiedziałam jej prawie całą moją historię.

-... a teraz będę miała z nim dziecko.

-Pamiętaj, że nieważne co się stanie, będę zawsze przy tobie.

-Dziękuję ci.

-Wybraliście już imię?

-Jeszcze nie. Mike jest strasznie zapracowany. Nie ma czasu, żeby się nad tym zastanowić.

-Musisz go w końcu trzepnąć. On nie może być nastawiony "Moje dziecko, ty się wszystkim zajmiesz".  Trzeba kopnąć go w tyłek.

Nagle zadzwonił mój telefon.

-Pozwolisz?

-Oczywiście.

To był Michael.

-Halo?

-Kochanie, gdzie jesteś?

-U przyjaciółki.

-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że wychodzisz? Martwiłem się o ciebie i dziecko.

-Mike, jestem dorosła, a dziecku nic nie jest. Nie masz się o co martwić.

-Przepraszam, po prostu... ech... Jestem zestresowany. Chciałbym dla was jak najlepiej.

-Rozumiem. Niedługo wrócę.

-Nie ma mowy. Podjadę po ciebie, tylko podaj mi adres.

Podałam Mikowi dokładne namiary. Po godzinie przyjechał po mnie. Zeszłam na dół. Czekał na mnie przy aucie i podał mi rękę, gdy schodziłam po schodkach do niego. Cmoknął mnie w policzek. Kiedy usiadłam w aucie mój narzeczony sprawdził, czy jestem dobrze zapięta, czy siedzę wygodnie i czy pas nie uciska za bardzo mojego brzucha.

-Michael, zachowujesz się jak moja matka.

-A niby jak mam się zachowywać?

-Jak ojciec.

-Próbuję być ojcem. Sprawdzam, czy moim dwóm miłościom jest wygodnie i bezpiecznie.

-Tak, wiem, ale strasznie to roztrząsasz. Nasze dziecko nie ma nawet dwóch miesięcy.

Mike odpalił silnik.

-Chyba muszę nauczyć cię, jak zachowywać się przy mojej ciąży, tak, abyś nie dostał zawału. Zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej, gdybyś dowiedział się o tym później- zażartowałam.

-Już dobrze. Nie będę się już tak trząsł. Po prostu bardzo mi na was zależy.

-Nam na tobie też. Nasze dziecko będzie z ciebie dumne.

-Obiecuję, że będę kochał was całym sercem.

-My tak samo kochanie. Ale nie musisz się tak bardzo o nas martwić. Będę matką, wiem co robię.

-Nie wątpię, ale chciałbym też mieć jakiś wkład do naszej rodziny. Chcę ci pomóc. Chcę czuć się ojcem.

-Michael, jesteś ojcem i nic tego nie zmieni. To bez znaczenia, czy się kochaliśmy. To twoje dziecko, a ty jesteś jego rodzicem, tak samo jak ja.

W końcu dojechaliśmy do studia. Był już wieczór, więc wykąpałam się i położyłam. Mike przyszedł do mnie i położył się przy moim brzuchu. Podciągnął moją koszulkę i zaczął muskać go palcem i lekko całować.

-Robię się zazdrosna o ten brzuch.

-Nie martw się. Nie zapomnę o moim kochanym kocie- podciągnął się do góry i mocno mnie pocałował.

-Czasem już zaczynało mi tego brakować- uśmiechnęłam się.

-Mogę to robić częściej, jeżeli chcesz.

Zaśmiałam się i pochyliłam nad Mikiem. Zaczęliśmy się całować bez końca. Nagle źle się poczułam. Pobiegłam do łazienki. Zemdliło mnie. Kiedy wyszłam Mike podszedł do mnie i przytulił delikatnie.

-Wszystko dobrze?- zapytał masując mi plecy.

-Tak, to tylko mdłości. To normalne. Nie martw się.

-Muszę się martwić, bo co wtedy byłby ze mnie za ojciec?

-Widzę, że bardzo to przeżywasz.

-W jakim sensie?

-Jesteś zdenerwowany. Widać, jaki jesteś niespokojny.

-Dziwisz się? Za dwa miesiące będziesz moją żoną, a za dziewięć urodzi nam się dziecko. Piękniej być nie może. Dwie rzeczy..., które odmienią moje życie na zawsze.

-Połóżmy się już spać. Jestem zmęczona.

-Oczywiście kochanie.

Położyliśmy się na łóżku i przytuliłam się do jego nagrzanej piersi. Objął mnie ramieniem i położył dłoń na moim brzuchu. W końcu zasnęłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz