Po śniadaniu Mike miał nagrania. Usiadł w pokoju nagraniowym i założył słuchawki, w których zaczęła lecieć muzyka. Stałam za szybą i uśmiechałam się do niego. Tego dnia nie mógł się skupić. Ciągle mylił słowa, zacinał się i mieszał tonacje. W końcu dźwiękowiec wyszedł, żeby się uspokoić, bo tracił cierpliwość. Mike wyszedł do mnie, zły na siebie samego. Przytuliłam go, oplatając jego szyję.
-Nie mam pojęcia, co się dzisiaj ze mną dzieje.
-Jesteś rozkojarzony. Potrzebujesz jakiegoś punktu skupienia.
-Sam już nie wiem.
Po chwili ciszy Mike, spojrzał mi w oczy i powiedział:
-Zaśpiewaj ze mną.
-Co?
-Zaśpiewaj ze mną na nagraniu.
-Ja nie jestem piosenkarką.
-Nie musisz. To nie ma znaczenia. Proszę.
Nagle wszedł producent.
-Mike. Co się dzisiaj z tobą dzieje? Jesteś jakiś nieobecny.
-Kenny. Czy możemy zrobić z tej płyty duet?
-Nie masz nikogo do tego duetu. Z kim to nagrasz?
-Z nią- Mike przesunął mnie lekko do przodu.
-Jesteście pewni?- spojrzał na nas.
-Tak- odpowiedział za mnie Michael- Poczekam w pokoju nagraniowym.
Kiedy zamknął za sobą dźwiękoszczelne drzwi Kenny zapytał:
-Jesteś gotowa Jessie?
-Nie wiem. Nie jestem piosenkarką.
-Nikt nie mówił, że jesteś i musisz być. Jedyne co musisz, to czuć piosenkę w swoim sercu. Nic w nim nie może być, oprócz niej.
-To dlatego Mike nie mógł dziś nic nagrać.
-Bo on ma w sercu tylko ciebie. Jeżeli nie jesteś blisko niego, to on wypełnia serce wspomnieniami z tobą. Dlatego musisz teraz z nim być, żeby miał cię blisko i mógł w sercu umieścić piosenkę.
-Zgoda.
Weszłam do Mika. Usiadłam naprzeciwko i założyłam słuchawki. Zaczęła w nich lecieć muzyka. Najpierw zaczął Mike, a potem ja. Refren śpiewaliśmy razem. Po nagraniu przyszedł czas na obiad. Bolało mnie gardło i przepona. Przy obiedzie zapytałam Mika:
-Chciałbyś mieć dzieci?
Zaczął kaszleć i bić się pięścią w klatkę piersiową.
-Słucham?!- zapytał spanikowany.
-Pytam czy chciałbyś mieć dzieci?
Westchnął i oparł się o krzesło.
-Jak?
-Ale co jak?
-Przecież się zabezpieczyłem. Jak to się mogło stać?
-O co ci chodzi?
-O dziecko. Przecież uważałem...
Zaśmiałam się.
-Widzę, że śmieszy cię wizja pieluch, płaczu i kaszek- odrzekł.
-Michael, ja nie jestem w ciąży.
-Nie?
-Nie. Zapytałam czy chciałbyś mieć dzieci, ale jeszcze nie teraz.
-Z tobą oczywiście. Ale, jeżeli chcielibyśmy zrobić sobie dzieci, to zróbmy to świadomie.
-Zgoda, ale jeszcze nie czas.
-Masz rację. Na razie wolę się nacieszyć przyjemnością widoku twojego ciała i innych podniet.
-Kochanie, proszę cię, nie w miejscu publicznym.
-Niech wiedzą, że mam najseksowniejszy skarb na ziemi.
Zarumieniłam się.
-Dzisiaj koniecznie musimy powtórzyć te nieziemską noc.
-Zgoda, ale tylko dlatego, że nagrałeś dzisiaj cały album.
-Chyba muszę to robić częściej.
Po obiedzie Mike miał nauczyć mnie grać w koszykówkę. Ubrałam na siebie lekką koszulkę, spodenki i buty. On miał cały strój koszykarski.
-Gotowa?
-Chyba tak.
-Zaczniemy od dwutaktu. Jeżeli biegniesz z prawej strony, to zaczynasz prawą nogą, a jeżeli z lewej, to lewą. Spróbuj.
Po koszu wróciliśmy do pokoju. Mój ukochany zrobił kolację. Był camembert z żurawiną. Potem Poszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam w piżamę. Mike leżał już na łóżku i czekał na mnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz