kursor

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział XXV

Wszystkie dziewczyny zaczęły bić brawo.

-To takie słodkie- powiedziała Janet- Już dawno straciłam nadzieję, że Mike sobie kogoś znajdzie.

Spojrzał na nią i zmarszczył brwi, ale ona się tylko zaśmiała.

-I to kogoś tak ładnego i miłego. Jego byłe dziewczyny to były... pustaki.

-Tu muszę się zgodzić- odrzekł.

Zaśmiałam się.

-Może po prostu nie miałeś szczęścia.

-Ty jesteś moim szczęściem.

I znowu usłyszałam "ooooooo". Muszę przyznać, że to było słodkie i jeżeli chciał mi się podlizać to mu się to udało.

-Tak słodko razem wyglądacie- odrzekła Naomi.

-Jessie to moja wielka miłość, serce, słońce i szczęście. Kocham cię Jess.

-Ja też cię kocham.

Nagle usłyszeliśmy:

-Mike! Otwieramy pierwszy sześciopak!

Spojrzał na mnie wielkimi oczami.

-No leć, ale nie wypij za dużo.

-Jesteś świetna.

Pocałował mnie jeszcze raz i poszedł do kolegów.

-Jestem szczęśliwa patrząc na was razem.

-Tworzylibyście świetną rodzinę- odrzekła inna dziewczyna.

-Opowiedz jaki jest Mike tak na co dzień.

-Michael jest troskliwy, kochający, romantyczny, wierny, uśmiechnięty. Dla mnie idealny.

-To takie słodkie.

Po przyjęciu wróciliśmy z Mikiem do pokoju. Przebrałam się w normalne rzeczy.

-Obiecałeś mi dzisiaj kolację.

-Wiem. Jednak przełożę ją na jutro, a dzisiaj przejdziemy od razu do deseru.

Michael przywarł mnie do ściany i całował moją szyję, a ja zaczęłam rozpinać guziki jego koszuli. Zdjęłam ją odsłaniając piękną, rozgrzaną klatkę piersiową, która tak mnie pociągała. Objęłam dłońmi jego szyję, podczas, gdy on prowadził nas w zgranym uścisku do sypialni. To była najlepsza noc w moim życiu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz