-Dzień dobry- powiedział.
-Dzień dobry.
-Dobrze spałaś?
-Chodzi ci o te parę godzin po naszym...
-Tak, właśnie o to.
-To dobrze. A ty?
-Chyba lepiej nigdy nie spałem. To było jak coś na lepszy sen.
-Nie tylko dla ciebie.
-Widzę, że podzielasz mój entuzjazm.
-Rozgryzłeś mnie.
Zeszłam z Mika, wyszłam z łóżka i założyłam na siebie cienki szlafroczek w panterkę, po czym poszłam do łazienki. Oczywiście zapomniałam o ubraniach i musiałam wyjść po nie w staniku i bieliźnie. Nagle poczułam, jak ktoś łapie mnie od tyłu i podnosi do góry.
-Specjalnie wyszłaś w bieliźnie, żeby mnie sprowokować, prawda?
-Chciałbyś. Zapomniałam ubrań.
-To może i lepiej.
Mike rzucił mnie na łóżko i zaczął obcałowywać od ust, aż do brzucha, nie pomijając ramion i bioder. Po jakimś czasie skończył "zabawę" i położył się obok mnie. Oczywiście wcześniej znów mnie rozebrał.
-Jesteś straszny- odrzekłam dysząc.
-I za to mnie kochasz- zaśmiał się.
-Lepiej tego nie zepsuj.
-Grozisz mi?
-Owszem.
-Uważaj, bo mam na ciebie sposób.
-Ciekawe jaki.
-Wolisz na razie nie wiedzieć.
-A pozwolisz mi się ubrać?
-Jeszcze nie. Chcę się jeszcze chwilę nacieszyć tym podniecającym widokiem.
-Nie przesadzasz?
-Jak mógłbym się powstrzymywać widząc tak piękne, zgrabne i nagie ciało?
-Normalnie. Mógłbyś przynajmniej nie zaciągać mnie do łóżka co chwilę. Zaraz ci się to znudzi.
-Nigdy nie będę miał tego dość i nigdy mi się to nie znudzi.
-Uważaj bo wykraczesz.
Przejechał dłonią po moim udzie i lekko je ścisnął. Potem znów je pogłaskał i jechał coraz wyżej, od bioder, przez mój pas i piersi, aż do policzka. Zaczął bawić się moimi włosami.
-Słuchasz mnie w ogóle?
-Jesteś taka piękna.
Zarumieniłam się.
-Czyli nie- westchnęłam.
Mike znów zaczął głaskać ustami moją szyję. Poddałam mu się i odsłoniłam ją. Wzajemnie podniecały nas nasze nagie ciała, ściśnięte ze sobą. Nie przerywając całowania mojej szyi, Michael ścisnął moje pośladki. Westchnęłam głęboko. Zaczęłam gładzić jego mocny brzuch i klatkę piersiową. W końcu to zrobił. Oboje poczuliśmy ogromną przyjemność. Oddychając głęboko pochylał się nade mną i patrzył w oczy uśmiechnięty. Dyszeliśmy ciężko. Położył się obok mnie. Chwilę jeszcze próbowałam uspokoić oddech, po czym wstałam i poszłam się ubrać. Kiedy wyszłam Mike w samych obcisłych bokserkach podszedł do mnie, mocno pocałował i powiedział:
-Jesteś świetna. Kocham cię.
-Ja też cię kocham. Ubierz się, to może zdążymy na śniadanie.
Mike na moich oczach założył spodnie, koszulę i buty, po czym poszliśmy razem coś zjeść. Przez całą drogę trzymał rękę na moim biodrze, obejmując mnie. Głaskał je lekko, a czasem nawet ściskał.
-Noc była nieziemska- szepnął mi na ucho.
-Dzisiaj czekam na kolację twojego autorstwa.
-Ja czekam na deser.
-Ograniczę ci je, bo mi jeszcze utyjesz.
-To sam go sobie zorganizuję z moją wisienką- cmoknął mnie w usta.
-A jeżeli wisienka by nie chciała?
-Znajdę rozwiązanie. Człowiek zmotywowany może wszystko. Szczególnie kiedy nagrodą jest tak gorący widok.
-Nie chwal się.
-Jak mam się nie chwalić, kiedy zdobyłem piękną i mądrą kobietę, o tak atrakcyjnym ciele.
-Nie przesadzasz, aby troszkę?
-Przesadzam? Idealne piersi, jędrne pośladki, okrągłe biodra, gorące usta, śliczne oczy, delikatne ruchy...
-No dobrze, już dobrze.
-A tak nawiasem mówiąc to była najbardziej grzeszna noc w moim życiu- szepnął.
Mike przystanął i dotknął swoim czołem mojego. Złapał mnie za biodra i zaczął delikatnie i powoli wkładać mi ręce pod koszulkę od dołu.
-A - a - a- powstrzymałam go- Nie tym razem, mój drogi. Może kiedy indziej.
-Będę czekał niecierpliwie.
Opuścił moją koszulkę powolnym ruchem i poszliśmy na śniadanie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz