kursor

wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział XXVI

Obudziłam się rano w ramionach Mika. Byliśmy nadzy i leżeliśmy pod ciepłym prześcieradłem, a ja na dodatek byłam grzana przez jego pierś. Dotykałam wargami jego czoła, które było rozpalone. Jego głowę miałam pod swoim podbródkiem, a jego usta spoczywały blisko mojej szyi. W końcu się obudził. Zaczął składać na niej delikatne pocałunki. Zaśmiałam się, bo zaczął mnie to łaskotać. Nachyliłam się nad nim i namiętnie pocałowałam. Mike w tym czasie przesuwał dłońmi po moich biodrach i udach i z powrotem. Oddychaliśmy głęboko.

-Dzień dobry- powiedział.

-Dzień dobry.

-Dobrze spałaś?

-Chodzi ci o te parę godzin po naszym...

-Tak, właśnie o to.

-To dobrze. A ty?

-Chyba lepiej nigdy nie spałem. To było jak coś na lepszy sen.

-Nie tylko dla ciebie.

-Widzę, że podzielasz mój entuzjazm.

-Rozgryzłeś mnie.

Zeszłam z Mika, wyszłam z łóżka i założyłam na siebie cienki szlafroczek w panterkę, po czym poszłam do łazienki. Oczywiście zapomniałam o ubraniach i musiałam wyjść po nie w staniku i bieliźnie. Nagle poczułam, jak ktoś łapie mnie od tyłu i podnosi do góry.

-Specjalnie wyszłaś w bieliźnie, żeby mnie sprowokować, prawda?

-Chciałbyś. Zapomniałam ubrań.

-To może i lepiej.

Mike rzucił mnie na łóżko i zaczął obcałowywać od ust, aż do brzucha, nie pomijając ramion i bioder. Po jakimś czasie skończył "zabawę" i położył się obok mnie. Oczywiście wcześniej znów mnie rozebrał. 

-Jesteś straszny- odrzekłam dysząc.

-I za to mnie kochasz- zaśmiał się. 

-Lepiej tego nie zepsuj.

-Grozisz mi?

-Owszem. 

-Uważaj, bo mam na ciebie sposób.

-Ciekawe jaki.

-Wolisz na razie nie wiedzieć.

-A pozwolisz mi się ubrać?

-Jeszcze nie. Chcę się jeszcze chwilę nacieszyć tym podniecającym widokiem.

-Nie przesadzasz?

-Jak mógłbym się powstrzymywać widząc tak piękne, zgrabne i nagie ciało?

-Normalnie. Mógłbyś przynajmniej nie zaciągać mnie do łóżka co chwilę. Zaraz ci się to znudzi.

-Nigdy nie będę miał tego dość i nigdy mi się to nie znudzi.

-Uważaj bo wykraczesz. 

Przejechał dłonią po moim udzie i lekko je ścisnął. Potem znów je pogłaskał i jechał coraz wyżej, od bioder, przez mój pas i piersi, aż do policzka. Zaczął bawić się moimi włosami. 

-Słuchasz mnie w ogóle?

-Jesteś taka piękna. 

Zarumieniłam się. 

-Czyli nie- westchnęłam.

Mike znów zaczął głaskać ustami moją szyję. Poddałam mu się i odsłoniłam ją. Wzajemnie podniecały nas nasze nagie ciała, ściśnięte ze sobą. Nie przerywając całowania mojej szyi, Michael ścisnął moje pośladki. Westchnęłam głęboko. Zaczęłam gładzić jego mocny brzuch i klatkę piersiową. W końcu to zrobił. Oboje poczuliśmy ogromną przyjemność. Oddychając głęboko pochylał się nade mną i patrzył w oczy uśmiechnięty. Dyszeliśmy ciężko. Położył się obok mnie. Chwilę jeszcze próbowałam uspokoić oddech, po czym wstałam i poszłam się ubrać. Kiedy wyszłam Mike w samych obcisłych bokserkach podszedł do mnie, mocno pocałował i powiedział:

-Jesteś świetna. Kocham cię.

-Ja też cię kocham. Ubierz się, to może zdążymy na śniadanie.

Mike na moich oczach założył spodnie, koszulę i buty, po czym poszliśmy razem coś zjeść. Przez całą drogę trzymał rękę na moim biodrze, obejmując mnie. Głaskał je lekko, a czasem nawet ściskał. 

-Noc była nieziemska- szepnął mi na ucho.

-Dzisiaj czekam na kolację twojego autorstwa. 

-Ja czekam na deser.

-Ograniczę ci je, bo mi jeszcze utyjesz. 

-To sam go sobie zorganizuję z moją wisienką- cmoknął mnie w usta.

-A jeżeli wisienka by nie chciała?

-Znajdę rozwiązanie. Człowiek zmotywowany może wszystko. Szczególnie kiedy nagrodą jest tak gorący widok.

-Nie chwal się.

-Jak mam się nie chwalić, kiedy zdobyłem piękną i mądrą kobietę, o tak atrakcyjnym ciele.

-Nie przesadzasz, aby troszkę?

-Przesadzam? Idealne piersi, jędrne pośladki, okrągłe biodra, gorące usta, śliczne oczy, delikatne ruchy...

-No dobrze, już dobrze.

-A tak nawiasem mówiąc to była najbardziej grzeszna noc w moim życiu- szepnął.

Mike przystanął i dotknął swoim czołem mojego. Złapał mnie za biodra i zaczął delikatnie i powoli wkładać mi ręce pod koszulkę od dołu. 

-A - a - a- powstrzymałam go- Nie tym razem, mój drogi. Może kiedy indziej.

-Będę czekał niecierpliwie.

Opuścił moją koszulkę powolnym ruchem i poszliśmy na śniadanie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz