-Mogę poprosić cię do tańca?- zapytał.
-Oczywiście.
Jake złapał mnie w pasie, a ja położyłam mu ręce na karku. Leciała powolna muzyka. Kołysaliśmy się powoli do rytmu. Wtedy usłyszałam "Will you be there". Odwróciłam się w stronę sceny, na której była kapela. Stał tam najpiękniejszy mężczyzna na świecie. Śpiewał piosenkę, patrząc ciągle na mnie, jakby cała reszta nie istniała. Wszyscy patrzyli raz na niego, raz na mnie, ale my byliśmy pochłonięci sobą do reszty. Pewnie Jake nie był zbyt zadowolony z tego powodu. Kiedy skończył śpiewać, powiedział przez mikrofon:
-Jessie. Ten czas, który spędziliśmy razem, był najpiękniejszym momentem mojego życia. Kiedy powiedziałaś, że wyjeżdżasz byłem załamany. Nie mogłem nagrać żadnej piosenki przez te dwa miesiące. Producent wysłał mnie tu, abym cię odzyskał, chociaż wiem, że jest możliwe, że mnie nie zechcesz i ja to zrozumiem.
Zszedł ze sceny, podszedł do mnie i złapał moją dłoń.
-Pytam więc, czy wrócisz ze mną?
Powiodłam wzrokiem przez całą salę. Wszyscy się na mnie patrzyli wielkimi oczami czekając na odpowiedź. Odwróciłam głowę na Janet i Amandę. Janet kiwnęła głową, a Amber patrzyła na Michaela, nie dowierzając w to, co się tu dzieje. Postanowiłam się z nim trochę podroczyć.
-Wiec, co proponujesz?
Michael uśmiechnął się, ukazując swoje śnieżnobiałe zęby i powiedział:
-Cóż, zacznijmy od Tournee po świecie, świetnych warunków i dobrze płatnej pracy.
-Słucham cię.
Ludzie patrzyli na mnie ze zdziwieniem. Kto normalny nie przyjąłby tego od razu?
-Doskonałe studio muzyczne i bilet VIP na każdy koncert wielkiego M. Jacksona.
-Skromny jak zawsze. Coś jeszcze?
-Hmmm... moje towarzystwo?
Uśmiechnęłam się.
-Na to czekałam.
Rzuciłam się Michaelowi na szyję i mocno uściskałam. Wszyscy wokół nas zaczęli klaskać i gwizdać. Poczułam, że się uśmiecha. Kapela zaczęła grać wolny kawałek. Po chwili spojrzałam na niego. Patrzył mi w oczy cały szczęśliwy. Zaczęliśmy tańczyć wolnego. Oparłam głowę na jego ramieniu, a on przytknął swoją do mojej.
-Tęskniłem za tobą- powiedział po chwili.
-Ja z tobą też.
-To dlaczego wyjechałaś?
-Mówiłam ci już. Musiałam wrócić do rodziny.
-Mam nadzieję, że pojedziesz tym razem ze mną na resztę Tournee? Bez ciebie nie dam rady.
-No skoro nalegasz.
To był najlepszy wieczór walentynkowy jaki w życiu miałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz