Mike otworzył mi drzwi do samochodu. Ruszyliśmy przed siebie. Co jakiś czas patrzyła na mnie i się uśmiechał.
-Mamy tylko dwanaście godzin do koncertu- powiedział.
-To źle?
-To bardzo mało czasu. Muszę się przebrać, zrobić jeszcze parę prób, przetestować sprzęt, powtórzyć teksty. To potwornie dużo roboty, a jeszcze charakteryzatorka zachorowała.
-Wiesz, ja kiedyś ubierałam aktorów w teatrze. Mogę wam pomóc.
-Naprawdę? Byłoby cudownie. Mam parę przygotowanych projektów.
-Spojrzę na nie. Ale nie obiecuję, że coś z nich wybiorę.
-To nawet lepiej, lubię niespodzianki- powiedział i uśmiechnął się.
W końcu po długiej podróży dotarliśmy na miejsce. Weszliśmy do sali prób. Mike wziął moją walizkę i zaniósł do swojej garderoby.
-Możesz się porozglądać po studiu, jeżeli chcesz, a ja muszę lecieć na próbę. Miłego zwiedzania.
Wybiegł z pokoju jak burza. Poszłam się przejść po studiu. Co mnie dziwiło, to to, że nikt mnie nie pytał o przepustkę. Nagle na scenie pojawił się on.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz