kursor

niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział VIII

Złapał mnie w pasie, a ja gorączkowo ścisnęłam kołnierz jego koszuli. Poczułam, jak się uśmiecha. Położył mi moje ręce na karku. Nie czułam niczego, oprócz naszych złączonych pocałunkiem ust. Nogi same się pode mną uginały. Na szczęście Mike trzymał mnie mocno, inaczej bym upadła. Nie wiem ile to trwało, ale szczerze mówiąc, kogo to obchodzi? Kiedy jesteś z tą jedyną osobą, to czas przestaje mieć znaczenie. W końcu spojrzeliśmy sobie w oczy. Michael odgarnął mi kosmyk włosów za ucho.

-A czy teraz zostaniesz?- zapytał z nadzieją.

Westchnęłam.

-Mike, no bo... ech... to nie jest takie proste. Ja mam rodzinę. Muszę do nich wrócić.

Po chwili ciszy, Michael odrzekł:

-To pojadę z tobą.

-Nie. Ty masz swoje koncerty, a ja swoją rodzinę i obowiązki. To się nie może udać.

-To dlaczego najpierw ze mną pojechałaś?

-Byłam oszołomiona, że mój idol stanął w moich drzwiach. Byłam gotowa na wszystko. Ale kiedy pomyślałam dłużej, to okazało się, że źle wybrałam.

-Żałujesz tego, że mnie poznałaś?

-Nie żałuję żadnej chwili spędzonej z tobą, ale... muszę wrócić. Moje miejsce jest tam, a twoje tutaj.

-Twoje miejsce jest przy mnie- powiedział cicho.

-To jest miejsce, które sobie narzuciliśmy, a nie które przydzielił nam los.

Nastąpiła cisza. Michael patrzył na mnie, kiedy ja wpatrywałam się w podłogę.

-Dobrze, ale chciałbym ci dać jedną rzecz, dzięki której mnie nie zapomnisz.

Mike odwrócił się i z małego koszyczka w rogu pokoju wyciągnął szczeniaczka owczarka niemieckiego. Podał mi go.

-Michael, ja nie mogę go przyjąć...

-Proszę. Zrób to da mnie- spojrzał na mnie swoimi brązowymi oczami.

Kiwnęłam głową. Wzięłam pieska i poszłam spakować swoje rzeczy. Cały czas, kiedy wkładałam ubrania do walizki Michael opierał się bokiem o framugę drzwi i patrzył smutno. Dziwiłam się, że byłam na tyle trzeźwa, że dałam radę to zrobić. Na pożegnanie przytuliłam go mocno. Nie puszczaliśmy się nawzajem przez długi czas. Pojechałam w końcu na lotnisko i poleciałam tam, gdzie jest moje miejsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz