-Chciałabyś mi towarzyszyć w moim Tournee?
-Ja?
Mike kiwnął głową. To było jak spełnienie moich marzeń. Światowe Tournee z Michaelem Jacksonem.
-A co z moją rodziną?
-Wrócisz do nich. Spokojnie, nie porwę cię, tylko proponuję ci za gościnę towarzystwo na wyjeździe.
W sumie miałam już dwadzieścia jeden lat. Mogłam troszkę poszaleć.
-Zgoda.
-Świetnie. Od teraz mów mi Mike. Musimy jeszcze tylko naprawić samochód.
-Pozwól, że spojrzę.
Podeszliśmy do auta. Otworzyłam maskę. Buchnęła chmura pary, wydobywającej się silnika. Mike złapał mnie za ramiona i odciągnął do tyłu.
-Dzięki- powiedziałam i schowałam kosmyk włosów za ucho.
Pochyliłam się nad autem.
-Hmmm...- zamyśliłam się.
-Co?
-Potrzebne mi są narzędzia. Zaraz wrócę.
Poszłam do garażu po skrzynkę z narzędziami. Pokręciłam coś przy silniku. Usłyszałam warkot.
-Gotowe- powiedziałam zadowolona z siebie.
-Jak ty to zrobiłaś?
-To nic trudnego. Śrubka się poluzowała.
-Jesteś niesamowita.
Pobiegłam spakować swoje rzeczy. Czas podbić świat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz