kursor

niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział I

Mam na imię Jessie. Jestem moonwalkerem. Pewnego normalnego dnia, siedziałam sama w domu, słuchając płyty Michaela, wtem usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam, otworzyłam je i zobaczyłam najpiękniejszego mężczyznę na świecie. Dwudziesto - paro letni Michael stał przed moimi drzwiami. Uśmiechnął się do mnie rozbrajająco.

-Dzień dobry. Moje auto się zepsuło i nie mam jak dojechać na koncert. Czy mógłbym skorzystać z telefonu?

Wyglądał mniej więcej tak:


Nagle wszystko przed moimi oczami zaczęło się ściemniać. Obudziłam się dopiero po jakimś czasie. Leżałam na kanapie z zimnym okładem na czole.

-O Jezu, moja głowa. Ale miałam dziwny sen. Nigdy więcej Coli przed spaniem. 

Nagle z kuchni wyszedł mój idol. Usiadł naprzeciw mnie. Uśmiechnął się i podał mi szklankę wody. Wzięłam ją nieśmiało. 

-Napij się. Poczujesz się lepiej.

Nie spuszczając z niego oka wzięłam łyk. Potem Michael pomógł mi usiąść. Spojrzał na moją koszulkę z jego podobizną. Zarumieniłam się.

-Ładna koszulka.

-Dziękuję. Chciałeś zadzwonić.

Wstałam powoli i przyniosłam mu telefon. Wykręcił numer i zaczął się kłócić ze swoim agentem. Po rozmowie miał dla mnie pewną propozycję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz