-Dzień dobry. Moje auto się zepsuło i nie mam jak dojechać na koncert. Czy mógłbym skorzystać z telefonu?
Wyglądał mniej więcej tak:
Nagle wszystko przed moimi oczami zaczęło się ściemniać. Obudziłam się dopiero po jakimś czasie. Leżałam na kanapie z zimnym okładem na czole.
-O Jezu, moja głowa. Ale miałam dziwny sen. Nigdy więcej Coli przed spaniem.
Nagle z kuchni wyszedł mój idol. Usiadł naprzeciw mnie. Uśmiechnął się i podał mi szklankę wody. Wzięłam ją nieśmiało.
-Napij się. Poczujesz się lepiej.
Nie spuszczając z niego oka wzięłam łyk. Potem Michael pomógł mi usiąść. Spojrzał na moją koszulkę z jego podobizną. Zarumieniłam się.
-Ładna koszulka.
-Dziękuję. Chciałeś zadzwonić.
Wstałam powoli i przyniosłam mu telefon. Wykręcił numer i zaczął się kłócić ze swoim agentem. Po rozmowie miał dla mnie pewną propozycję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz