kursor

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział XX

Następnego dnia Michael miał jechać do domu dziecka, aby odwiedzić maluchy. Od razu zapytały:

-Pograsz z nami w piłkę?

-Jasne.

-Mike.

-Tak?

-Nie wiem czy zauważyłeś, ale ty kulejesz jeszcze.

-Będzie dobrze. Nie martw się.

Mike stanął na bramce. W jednej sekundzie chłopiec kopnął piłkę, która uderzyła Michaela w krocze. Król popu upadł na kolana.

-O żesz...

Podeszłam do niego i nachyliłam się nad leżącym Mikiem.

-Dalej sądzisz, że będzie dobrze?

-Nie w stu procentach- powiedział piskliwie.

Pomogłam mu wstać. Poszliśmy razem do kuchni i wyjęłam worek lodu. Wziął go ode mnie i przyłożył do bolącego miejsca. Usiadłam na przeciwko.

-Może chcesz więcej lodu?

-Nie, dziękuję.

-Bardzo boli.

Pokiwał głową.

-Nie masz za dużo szczęścia ostatnio, co?

-Chyba nie.

-Kupię ci kotka na pocieszenie- zażartowałam.

-Byłoby miło.

Zaśmiałam się. Mike delikatnie się zbliżył. Położył mi dłoń na policzku i delikatnie pocałował. Czułam jego miłość w każdym najdelikatniejszym ruchu. Złapał mnie za szlufki od spodni i przyciągnął na swoje kolana. Odsunęłam się na chwilę.

-Nie boli cię noga?- zapytałam.

-Na razie nie- po czym znów mnie pocałował.

Wszystkie moje szare komórki obudziły się do życia. To było jak piękny sen...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz