kursor

czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział XV

Po ubraniu się poszłam na scenę. Michael stał na niej i czekał. Kiedy mnie zobaczył podszedł i pomógł mi wejść. Na niej stało coś wielkiego i kwadratowego, przykrytego kocem.

-Co tam jest?

-Zaraz się dowiesz- odrzekł.

Mike zdjął przykrycie. Po nim znajdowała się klatka z czarną panterą.

-To jest Castiel.

-Niech zgadnę. Dostałeś go w prezencie?

Wzruszył ramionami.

-Widzę, że nie masz co robić- odrzekł.

-Czy ja wiem...

-Zabieram cię dzisiaj na wyścigi.

-Bierzesz w nich udział?

-Owszem. Jesteś zaproszona jako specjalny gość.

-Albo skąpisz kasy.

-Nie tym razem.

-Jeździłeś już taką maszyną?

-Tak. Spokojnie. Będzie dobrze.

-Kiedy to będzie?

-Jutro.

-Jesteś niemożliwy.

Następnego dnia wstałam rano. Spotkałam producenta Mika.

-O, witaj Jessie. Czy mogłabyś obudzić Michaela? Śpioch ma wyścig za cztery godziny.

-Oczywiście.

-Bardzo ci dziękuję. Miłego dnia życzę.

Zapukałam do garderoby Mika. Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi. Weszłam cicho. Drzwi były otwarte. Michael spał, nagi od pasa w górę. Przysiadłam obok łóżka, aby na niego popatrzeć. Jego ciało było idealnie wyrzeźbione. Był szczupły, a jego mięśnie twarde. Zrozumiałam, że bez Michaela nie wyobrażałabym sobie dalszego życia. Przekręcił się i otworzył oczy. Zarumieniłam się. Myślałam, że zaraz zacznie na mnie krzyczeć i wygoni mnie z garderoby. Ale on tylko się uśmiechnął i pogłaskał mnie po policzku.

-Hej- odrzekł przeciągając się.

-Hej. Nie chcę cię martwić, ale masz wyścig za parę godzin.

Mike spojrzał na zegarek i zerwał się w łóżka jak oparzony. Wszedł za kotarę i zaczął się ubierać. Zrobił to w rekordowym czasie. Miał na sobie specjalny kombinezon.

-I jak?

-Całkiem nieźle, tylko tutaj trzeba poprawić- powiedziałam i zaczęłam poprawiać jego kołnierz.

-To co? Gotowa?

-Oczywiście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz