Po ubraniu się poszłam na scenę. Michael stał na niej i czekał. Kiedy mnie zobaczył podszedł i pomógł mi wejść. Na niej stało coś wielkiego i kwadratowego, przykrytego kocem.
-Co tam jest?
-Zaraz się dowiesz- odrzekł.
Mike zdjął przykrycie. Po nim znajdowała się klatka z czarną panterą.
-To jest Castiel.
-Niech zgadnę. Dostałeś go w prezencie?
Wzruszył ramionami.
-Widzę, że nie masz co robić- odrzekł.
-Czy ja wiem...
-Zabieram cię dzisiaj na wyścigi.
-Bierzesz w nich udział?
-Owszem. Jesteś zaproszona jako specjalny gość.
-Albo skąpisz kasy.
-Nie tym razem.
-Jeździłeś już taką maszyną?
-Tak. Spokojnie. Będzie dobrze.
-Kiedy to będzie?
-Jutro.
-Jesteś niemożliwy.
Następnego dnia wstałam rano. Spotkałam producenta Mika.
-O, witaj Jessie. Czy mogłabyś obudzić Michaela? Śpioch ma wyścig za cztery godziny.
-Oczywiście.
-Bardzo ci dziękuję. Miłego dnia życzę.
Zapukałam do garderoby Mika. Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi. Weszłam cicho. Drzwi były otwarte. Michael spał, nagi od pasa w górę. Przysiadłam obok łóżka, aby na niego popatrzeć. Jego ciało było idealnie wyrzeźbione. Był szczupły, a jego mięśnie twarde. Zrozumiałam, że bez Michaela nie wyobrażałabym sobie dalszego życia. Przekręcił się i otworzył oczy. Zarumieniłam się. Myślałam, że zaraz zacznie na mnie krzyczeć i wygoni mnie z garderoby. Ale on tylko się uśmiechnął i pogłaskał mnie po policzku.
-Hej- odrzekł przeciągając się.
-Hej. Nie chcę cię martwić, ale masz wyścig za parę godzin.
Mike spojrzał na zegarek i zerwał się w łóżka jak oparzony. Wszedł za kotarę i zaczął się ubierać. Zrobił to w rekordowym czasie. Miał na sobie specjalny kombinezon.
-I jak?
-Całkiem nieźle, tylko tutaj trzeba poprawić- powiedziałam i zaczęłam poprawiać jego kołnierz.
-To co? Gotowa?
-Oczywiście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz