kursor

czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział XIII

Obudziłam się rano. Kiedy zeszłam na dół w szlafroku Michael pomagał mojej mamie w kuchni przy śniadaniu. Usiadłam przy blacie twarzą do gotującego Michaela.

-Słodko wyglądasz w tym fartuszku- powiedziałam.

-A jak dobrze gotuje- odrzekła mama szczypiąc go w policzek.

Zaśmiałam się cicho, a Mike wzruszył ramionami rozbawiony z lekka.

-To świetny chłopak- powiedział tata.

-Widzę, że plusujesz- zaśmiałam się.

-Twój brat mógłby być taki, jak on- odrzekł ojciec.

Mama spojrzała na niego srogo.

-Mamo, a gdzie jest Connor?

-Chyba u swojej dziewczyny. A czemu pytasz?

-Bo nie wrócił na noc.

-To u niego ostatnio normalne. Włóczy się jak jakiś pies po mieście i robi nie wiadomo co- powiedział tata.

-Jest od ciebie starszy?- zapytał Michael.

-O rok. Ale to wcale nie znaczy, że mądrzejszy.

Uśmiechnął się rozbawiony.

-Chcesz śniadanie?

-Tak, proszę. A co dziś zaserwujesz, mistrzu kuchni?

-A może tosty, jajecznicę i sok?

-Brzmi świetnie.

Mike podał mi talerz ze śniadaniem, który od razu zjadłam ze smakiem. Potem pobiegłam się ubrać. Może to dziwnie zabrzmi, ale Luka był jak jakiś zmutowany genetycznie pies. Był silniejszy, zwinniejszy i większy, niż reszta jego rówieśników. A co najważniejsze, kiedy coś do niego powiedziałam wydawało mi się, że rozumiał i kiwał łbem. Ubrałam koszulkę, bluzę, jeansy i trampki. Mike wziął moją walizkę i wrzucił do auta, kiedy ja żegnałam się z rodzicami.

-Do widzenia i dziękuję za gościnę- powiedział do mojej mamy i taty.

-Nie ma za co. I wpadaj częściej- odrzekła mama szczypiąc go w policzek.

-Wpadniemy na pewno- zapewniłam- Pa mamo.

-Pa Jessie. Miłego Tournee.

-Dziękuję mamo.

W tym czasie Luka wskoczył na tylne siedzenie.

-Luka, ty zostajesz tutaj- odrzekłam.

-Sądzę, że zabranie go będzie dobrym pomysłem- odrzekł Mike głaszcząc się po karku.

-Zgoda- powiedziałam mierząc go wzrokiem.

Wydało mi się to dziwne. Ale nie miałam ochoty na kłótnie. Zaczęła się przygoda...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz